„Nie żyje się, nie kocha się i nie umiera na próbę!” (Jan Paweł II) – dlatego też tegoroczny Bal Wszystkich Świętych, zorganizowany w czwartek, 30 października, w naszym szkolnym Niebie, mógł być tylko PREMIERĄ – niepowtarzalną, jak najpiękniej przeżywaną
TU i TERAZ.

A role główne przypadły wszak w udziale nie byle jakim postaciom; co więcej – bohaterowie ci zapewnili nam nietuzinkowe efekty specjalne – mieli bowiem zdolność (moce cudotwórcze?), by zaprezentować się w jednej chwili na różnych etapach swojego życia, co zresztą można podziwiać na uchwyconych przez wszędobylskich paparazzi kadrach filmowych. I tak wśród zaproszonych Świętych pojawili się: Karolina Kózkówna
(ze zmieniającą się długością swojego warkocza), Faustyna Kowalska (wytrwale przypominająca nam o Bożym Miłosierdziu), Maksymilian Maria Kolbe (wciąż gotowy, by podzielić się swoim życiem z innymi), Jan Paweł II (jako kapłan, biskup, arcybiskup, papież,
a poza planem filmowym – także z plecakiem i na nartach) czy wreszcie – tak bliski naszemu gimnazjum – sam Stanisław Kostka (w mundurku). Jednakże, mimo tak cudownej różnorodności „Świętych na wyciągnięcie ręki”, kolejny już raz mogliśmy się przekonać, że do Nieba najpiękniej wybrać się Razem – jak pisała błogosławiona Matka Teresa: nie tyle czyniąc wielkie rzeczy, ale małe rzeczy czyniąc z wielką Miłością! Okazji do współpracy i dzielenia się Dobrem nie brakowało i podczas balu. Kózki, Faustynki, Maksymilianki, Pawełki i Stanisławy – czyli barwny korowód pokornie ukrywający się na potrzeby premiery pod pseudonimami – niczym anielski chór odśpiewał i zatańczył nie starzejący się muzyczny przebój When the Saints go marching in, by po belgijskich czy żydowskich pląsach do utraty tchu odpocząć wreszcie przy kojących dźwiękach tańców modlitewnych. Warto jednak wspomnieć, że za kulisami na swoje premierowe „pięć minut” czekała także uświęcona ekipa kaskaderów, której niestraszne były takie sportowe wyczyny jak bieg z aureolą, przejście przez Bramę Niebios czy (chyba jednak pozbawiony miłosierdzia)… rzut w grzesznika. Zainspirowani jedną z pasji Karola Wojtyły spodziewaliśmy się nawet zjazdu, a raczej skoku na nartach do Nieba – niestety, wbrew wszelkim prognozom, zabrakło śniegu… Nie oznacza to, bynajmniej,
że pogoda nie dopisała – wszak czy mogło nie być pozytywnej aury po odmówieniu litanii do Wszystkich Świętych – z Ich Udziałem? A na marginesie dodajmy – nawet z udziałem nowo wyświęconego biskupa, o dziwo, na co dzień spotykanego na szkolnych korytarzach…

Na zakończenie balu natomiast przypomnieliśmy sobie, że trzeba nam stać się jak dzieci, by znaleźć się w Niebie. Uchylając rąbka tajemnicy, zza kulis niejako, możemy tylko wspomnieć o czwartkowej dobranocce, która „smacznie” przekonała nas, że NAJLEPSZE PRZYCHODZI ZAWSZE NA KOŃCU! I naprawdę – wcale nie mamy tu na myśli premierowych upominków od Anielskich Sponsorów – pysznych deserów czy „bajecznych” niebiańskich łyżeczek… A może nasza wyjątkowa premiera pt. „Bal Wszystkich Świętych” miała tylko pomóc zobaczyć nie Świętość wyreżyserowaną, ale tę zachwycającą zwyczajnym-nadzwyczajnym pięknem dzień po dniu. Jesteśmy piękni Twoim Pięknem, Panie – oby Świętość wytańczona pod okiem cudownie nieprzewidywalnego WIELKIEGO REŻYSERA pozwoliła Nam Wszystkim spotkać się w NIEBIE, gdzie naprawdę będzie bajecznie – co więcej: to NIEBO jest JUŻ TU i TERAZ – wszędzie tam, gdzie zachcemy się NIM podzielić z innymi…

opracowały: Marta Mickiewicz – Metelska, Joanna Tritt